Działania w czasie II wojny na terenie Twierdzy Kraków ?

Awatar użytkownika
kiler
Użytkownik
Posty: 159
Rejestracja: 2009-02-25, 17:14
Lokalizacja: GRH Siedemnasty

Post autor: kiler » 2010-03-25, 20:22

krakał pisze:Zastanawiam się jednak, skąd się te opowieści wzięły. Gdzieś na dnie w tym tkwi zapewne jakieś ziarno prawdy i dobrze byłoby do niego dotrzeć. Upływ lat, zawodność ludzkiej pamięci, błędy w interpretacji tego, co było w rzeczywistości, legenda o "manewrze, który ocalił Kraków" - to wszystko mogło się przyczynić do powstania tej opowieści. Ja jednak jestem ciekaw, co tam jest na dnie, na początku - legendy są bardzo rzadko w 100% wyssane z palca.
Takich legend było sporo i to już w czasie okupacji. We wspomnieniach Franciszka Banasia, które wydał ostatnio IPN, jest też podobna historia. Autor, granatowy policjant współpracujący z AK, dostał rozkaz odnalezienia wejść do rzekomych podziemnych korytarzy pod AGH, gdzie w czasie wojny mieściła się siedziba rządu GG, w celu podłożenia bomby. Banasiowi udało się skontaktować z dozorcą, który pracował już tam przed wojną i ten stwierdził, że nie ma tam i nigdy nie było żadnych podziemi, ale "urban legend" musiała być bardzo mocno zakorzeniona, skoro złapało się na nią dowództwo AK w Krakowie.
Pozdrawiam

Przemek "kiler"

Awatar użytkownika
marooda
Starszy redaktor
Posty: 1333
Rejestracja: 2008-12-26, 21:04
Lokalizacja: Kraków

Post autor: marooda » 2010-03-26, 11:11

Z opowieściami o rozległych podziemiach spotykamy się zawsze przy okazji udostepniania naszych schronów przeciwlotniczych. Zawsze znajdzie sie jakaś osoba, która protekcjonalnym szeptem powie np. tak: "a wiecie, że te schrony były ze sobą połączone i niektóre miały wejścia w kamienicach" :-)
Podobnie było z domniemanym schronem pod skwerem przy ul. Karłowicza. Kilku z tamtejszych mieszkańców zarzekało się że był i nawet wskazywało miejsca gdzie znajdowały się wejścia. A niektórzy wierza w to do dziś... :-)
Otrzymałem tylko jednego (słownie jednego) maila z prawidłowym określeniem lokalizacji schronu. Nota bene, ten pan jest profesorem jednej z krakowskich uczelni. Lokalizacja została potwierdzona planem, który odnalazłem potem w archiwum. I teraz, gdzie był LS-Deckungsgraben nr 5 można sobie obejrzeć w wiadomej książeczce. :-)

Co do mitu o cudownym ocaleniu Krakowa, zresztą przez lata wszędzie rozpowszechnianego i starannie pielęgnowanego (niektórzy wciąż w to wierzą, jak w podziemne korytarze :-) ) to mam jeszcze taką teorię.
Sowieci musieli pokazać nam ludzką twarz. Bezczynnie patrzyli jak umiera Powstanie Warszawskie i jak Niemcy burzą stolicę. Trochę przez przypadek "ocalili" Kraków, więc zrobil z tego super informację - jak się teraz mówi - medialną. Raz, że się pokazali z dobrej strony, a dwa odciągnęli uwagę od Warszawy i jakby trochę "odkupili" swoje winy.

ODPOWIEDZ